Reklama

Reklama

Górnik Łęczna – Wisła Kraków 1:0

Opublikowano: wt, 15 wrz 2015 00:00
Autor: | Zdjęcie: Radosław Czarnecki

Górnik Łęczna – Wisła Kraków 1:0 - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Górnik Łęczna wygrał z Wisłą Kraków 1:0, a pierwsze historyczne zwycięstwo Zielono-czarnych nad Białą Gwiazdą zapewniła bramka Grzegorza Bonina.

Reklama

Początek spotkania w wykonaniu Górnika był trochę nerwowy. W 3 minucie Tomislav Bozić zagrał niedokładną piłkę wzdłuż pola karnego i przez to wiślacy stworzyli sobie pierwszą groźną sytuację, ale piłka po rykoszecie wylądowała na rzucie rożnym. Z czasem nasi zawodnicy coraz śmielej atakowali bramkę rywala. W 12 minucie Jakub Świerczok oddał pierwszy strzał na bramkę Wisły, piłka po główce Kuby przeleciała nad poprzeczką. 23 minuta przyniosła nam pierwsze i jedyne w tym meczu trafienie.

Wszystko zaczęło się od straty Tomasza Cywki, po której do piłki dopadł Świerczok i dobrym podaniem uruchomił Bonina. Grzegorz w swoim stylu zmylił obrońcę i skierował piłkę do siatki. W 30 minucie Maciej Szmatiuk wybił piłkę na aut, ponieważ Bozić sygnalizował uraz. Jak w przerwie się okazało, „Tomi” nie mógł kontynuować gry.

Koniec pierwszej połowy to najpierw strzał Łukasza Tymińskiego, który wylądował nad poprzeczką A po chwili świetna okazja Bonina, który jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.

W drugiej połowie uwidoczniła się przewaga Wisły, która z sytuacji na sytuację stwarzała co raz większe zagrożenie pod bramką Silvio Rodicia. W 49 minucie z prawej strony dośrodkowywał Boguski, ale Guerrier trafił wprost w naszego bramkarza. W 63 minucie swoich sił próbował duet Crivellaro- Jankowski, jednak na posterunku był Rodić. Najgroźniejszą sytuację dla naszego zespołu miał w 68 minucie Grzegorz Bonin, który po podaniu od Grzeogrza Piesio strzelił minimalnie ponad bramką.

W 74 minucie sędzia dopatrzył się faulu Lukasa Bielaka w polu karnym i wskazał na 11 metr. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Crivellaro, który strzelił bardzo niepewnie i Rodić broni ten strzał nogami. Koniec meczu to napór Białej Gwiazdy, z którego zwycięsko wyszli nasi zawodnicy na czele z Silvio Rodicem, który tego dnia był nie do pokonania.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.