Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Prawie 800 km rowerem w pięć dni

sport Czy można przejechać rowerem prawie 800 km w czasie zaledwie pięciu dni? Jarosław Domiańczyk z gminy Trzebieszów pokazuje, że jest to jak najbardziej możliwe.

Łuków24

Opublikowano: 28 lipca 2016 09:55 | Aktualizacja: 28 lipca 2016 09:55

Jarosław Domiańczyk jest mieszkańcem gminy Trzebieszów, który od dłuższego czasu trenuje jazdę rowerem. Reprezentuje Rowerowy Łuków - grupę skupiającą cyklistów z naszego miasta i powiatu. W swoich wyprawach pokonuje nawet dziesiątki kilometrów dziennie. Kilka dni temu postanowił wsiąść na rower i objechać nasze województwo. W pięć dni pokonał ponad 760 kilometrów.

- Pomysł takiej trasy miałem w głowie już od dawna. Decyzję o wyjeździe w akurat takim terminie podjąłem dwa dni wcześniej. Zadecydowała korzystna pogoda i dni wolne od pracy - przekonuje naszą redakcję rowerzysta.

Jarek postanowił objechać na dwóch kołach całe województwo lubelskie, wzdłuż jego granic. Wyprawa została rozłożona na pięć dni i wiodła szereg miejscowości. Były to: Dęblin, Kazimierz Dolny, Annopol, Janów Lubelski, Tarnogród, Lubycza Królewska, Kryłów, Hrubieszów, Kodeń, Terespol, Dorohusk, Włodawa i Janów Podlaski.

Pierwszego dnia rowerzysta przejechał dystans ponad 150 km do Kazimierza Dolnego, drugiego ponad 170 km do Tarnogrodu w powiecie biłgorajskim. Trzeci dzień wyprawy przyniósł ponad 130 km do Kryłowa w pobliżu Hrubieszowa, zaś czwarty - najdłuższy - miał dystans 200 km do Krzyczewa niedaleko Terespola. Ostatniego rowerzysta dnia przejechał resztę trasy, a towarzyszył mu napotkany na trasie inny łukowianin z Rowerowego Łukowa, Paweł Lucht.

- Starałem się jechać jak najbliżej granicy województwa lubelskiego, ale wjechałem też w województwa Podkarpackie oraz Mazowieckie. Korzystałem głównie z dróg wojewódzkich, w tym też tak zwanej „Nadbużanki” wiodącej tuż przy granicy z Ukrainą i Białorusią. Zdarzały się też odcinki leśne – informuje rowerzysta.

To co uprzykrzało jazdę, to dziurawe drogi występujące w dużej części województwa. Jednak tą niedogodność umilili życzliwi mieszkańcy miejscowości, w których zatrzymywał się mieszkaniec Trzebieszowa. Jak przekonuje, nie było mu potrzebne nawet zapięcie rowerowe. Nocował w gospodarstwach turystycznych, w pensjonacie gdzie odbywało się wesele, a nawet w stajni.

Jarosław już teraz planuje kolejną wyprawę rowerową. Jest na etapie opracowywania mapy podróży. Będzie to wyprawa na północny-wschód Polski...

Poniżej galeria zdjęć przedstawiająca miejscowości, przez które przejeżdżał rowerzysta.

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.