Dyskusja nad miejskim budżetem

wiadomosci 19 grudnia radni miejscy uchwalili budżet Łukowa na 2019 rok. Głosowanie, w którym najważniejszą w samorządzie uchwałę poparło 19 na 21 radnych, poprzedziła ponad dwugodzinna dyskusja.

Łuków24

Opublikowano: 24 grudnia 2018 14:00 | Aktualizacja: 24 grudnia 2018 14:00

Omawiając projekt uchwały budżetowej burmistrz przedstawił harmonogram prac nad tym dokumentem. Przytoczył proponowane przez siebie autpoprawki, a także te zaproponowane przez radnych podczas prac w komisjach.

Zobacz też: Płudowski przekonuje do budżetu

Piotr Płudowski podczas półgodzinnego wystąpienia opowiadał m.in. o małej obwodnicy Łukowa, zalewie Zimna Woda, czy Placu Narutowicza, którego modernizacja zostanie odciągnięta w czasie.

- Jestem przeciwnikiem realizowania tej inwestycji w sposób nieprzemyślany, chaotyczny. Chcę uniknąć błędów mojego poprzednika, kiedy niejednokrotnie realizowano inwestycje w sposób pochopny, szybki, bez zastanawiania się nad konsekwencjami - powiedział o Placu Narutowicza burmistrz.

Włodarz zwrócił też uwagę na zmiany w inwestycjach w szkołach podstawowych i skupił się na zalewie Zimna Woda. Wpisał kwotę 3,4 mln z przeznaczeniem na wkład własny na dalsze prace modernizacyjne.

- Jeszcze jako radny poprzedniej kadencji zderzyłem się z brakiem zabezpieczenia pieniędzy na dalszą rewitalizację zalewu Zimna Woda. W pierwotnym projekcie budżetu nie przewidziano złotówki na to zadanie - powiedział P. Płudowski.

Zobacz też: Jest 10 milionów na zalew

W nowym budżecie zabraknie natomiast pierwotnie wprowadzonej przez Płudowskiego kwoty 500 tys. zł na organizację zbiorowego transportu miejskiego, czyli komunikacji miejskiej. Pomysł ten wysuwały w kampanii wyborczej trzy z czterech komitetów walczących o miejsca w Radzie Miasta.

- Nie wycofuję się z tej deklaracji. Chcę, aby zostało to przygotowane sposób odpowiedzialny i jak najlepszy, abyśmy zaproponowali mieszkańcom usługę jak najwyższej jakości. Na początku 2019 r. stworzę zespół roboczy, w którym widzę też radnych - stwierdził na sesji burmistrz miasta.

- Nie chcę robić niczego wbrew Radzie. Rezygnuję z realizacji zadania (komunikacji miejskiej - przyp. red.) w przyszłym roku. Natomiast nie rezygnuję z pomysłu. W trakcie prac w komisjach pojawił się głos jednego radnego, że komunikacja jest niepotrzebna, bo w każdym domu są jeden albo dwa samochody. Również w Warszawie tak jest, ale nie wyobrażam sobie tego miasta bez transportu zbiorowego. Wiele samorządów podobnych do Łukowa ma komunikację i mieszkańcy są z tych rozwiązań zadowoleni - dodał burmistrz.

Zobacz też: Poprawka do autopoprawki

Dużą zmianą wprowadzoną w drugiej autopoprawce do budżetu miasta jest wpisanie 462 556 zł na podwyżki wynagrodzeń dla pracowników niepedagogicznych szkół i przedszkoli, których uposażenie zasadnicze jest niższe, niż płaca minimalna. Jak zauważył burmistrz, podwyżki w optymistycznej wersji weszłyby w życie od kwietnia.

- Problem ten został mi zgłoszony już na wiosnę tego roku przez pracowników jednej ze szkół. Tak być nie może. W niektórych szkołach panie z 30-letnim stażem mają podstawę 1750 zł brutto i wysługę 350 zł. Razem to jest 2100 zł brutto. Niech każdy odpowie na pytanie, czy to godziwa zapłata za godziwą pracę 5 dni w tygodniu, 8 godzin dziennie - powiedział P. Płudowski.

Podsumowując, w Budżecie Miasta na 2019 rok widnieją kwoty 116 556 941,77 zł po stronie dochodów i wydatki w wysokości 113 716 926,77 zł. Nadwyżka w wysokości 2 839 015 zł zostanie przeznaczona na spłatę zobowiązań i kredytów. Co o powyższych planach sądzą radni?

Zobacz też: Budżet 2019: Dzieło burmistrza czy radnych?

- Chcąc sprawnie zarządzać miastem, trzeba dojść do kompromisu. Kompromis to sytuacja, w której obie strony będzie bolało. W Łukowie mamy coś takiego. Po pierwszym okresie - gdy wydawało się, że burmistrz zderzył się ze ścianą - doszło do kompromisu
- stwierdził Henryk Lipiec zabierając jako pierwszy głos w dyskusji.

Kolejne uwagi wniósł radny Artur Gałach, pomysłodawca inwestycji, które wpisane zostały do budżetu w formie autopoprawek.

- W pierwszej autopoprawce przychyliliśmy się do Pańskich propozycji. W drugiej poprawce przyjął Pan większość naszych pomysłów. W swojej propozycji (dotyczącej podwyżek - przyp. red) nie objąłem przedszkoli. Podnosił Pan ten temat w maju, ale w pierwszej autopoprawce tych podwyżek nie było - stwierdził A. Gałach.

- Dziękując burmistrzowi za uwzględnienie części naszych wniosków, chciałbym wnieść 4 wnioski formalne do projektu uchwały budżetowej na rok 2019 - dodał radny, argumentując poszczególne pomysły.

- Na oświetlenie dróg w tym roku wydaliśmy około 1,2 mln złotych. W bieżącym roku wymieniliśmy około 1350 opraw na ledowe, a wszystkich takich punktów jest w mieście około 3200-3300. Mając informację, że zmiana oświetlenia na ledowe pociągnie za sobą oszczędności rzędu 70%, wyszło mi, że zapłacimy w przyszłym roku około 300 tys. zł mniej za energię elektryczną - uzasadnił 3 z 4 poprawek szef radnych PiS w Radzie Miasta.

Radny Gałach powołał się też na stanowisko premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Energii Krzysztofa Tchórzewskiego, którzy kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia zapewniali opinię publiczną, że w przyszłym roku nie wzrosną w kraju opłaty za energię. Zachowawczo do tych informacji ustosunkował się natomiast inny radny Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Okliński.

- Rozmawiając na temat budżetu rozmawiamy o konkretnych, fizycznych pieniądzach. Nie chciałbym, żeby założenia do budżetu opierały się na opiniach polityków, nawet jeśli są to premierzy czy inne ważne osoby - powiedział radny.

- Bałbym się finansować trzech autopoprawek z tych źródeł - dodał J. Okliński.

- Rozmawiałem z panem, który bezpośrednio odpowiadał za wymianę lamp na ledowe. Informację o oszczędnościach rzędu 70% uzyskałem od niego. Zdaje mi się, że jego wiedza jest większa niż Pana
- odpowiedział w późniejszej części obrad Artur Gałach.

- Zysk ze stosowania lamp ledowych w stosunku do lamp tradycyjnych potrafi obliczyć uczeń gimnazjum. Ja też to potrafię. Rzecz w tym, ile zapłacimy za energię, a nie jaki będzie zysk z tej oszczędności. Tego na dzień dzisiejszy nie wiemy. Równie dobrze PEC mógłby powiedzieć, że zarobi tej zimy, ponieważ nie będzie spalał węgla. To tylko wróżenie z fusów - ripostował Jarosław Okliński.

W innej części dyskusji głos zabierali też Mariusz Chudek i Leonard Baranowski.

- Rozpiszmy jeszcze raz porządny, uczciwy konkurs na Plac Narutowicza. Fajnie że ludzie dostaną podwyżki, ale apeluję aby nie była to jednorazowa akcja. Proszę tak zaplanować budżet, aby każda z grup nam (samorządowi - przyp. red.) podległych dostawała podwyżki. To nie będą wielkie pieniądze, ale będzie widać troskę o uczciwie pracujących i kiepsko uposażonych ludzi - powiedział Mariusz Chudek.

- W zeszłej kadencji dyskutowaliśmy nad Placem Narutowicza. Zły marszałek województwa chcąc ukarać złą koalicję w mieście, zmienił warunki gry i zmienił wniosek. Teraz mamy sytuację komfortową i pisowską większość w Radzie Miasta. Mamy marszałka z PiS-u, wojewodę z PiS-u więc pieniądze polecą strumieniem - oznajmił natomiast obecnym na sali obrad Leonard Baranowski.

Radny, który podczas budżetowej sesji złożył ślubowanie, zaapelował też o przeznaczanie środków budżetowych na opiekę medyczną, zamiast dorzucania się samorządu m.in. na radiowozy dla policji. L. Baranowski stwierdził też, że są wyrzucane pieniądze m.in. na projekt placu Narutowicza czy na strzelnicę. Poprosił o dopracowanie projektu i realizację odłożonej przez Piotra Płudowskiego inwestycji.

- Skończmy z kupowaniem co roku samochodów dla policji. Kupmy samochód dla szpitala. Zamykane są pomoce nocne i muszą jeździć karetki po ludzi. Ciągle są wypadki, a karetki są stare. My ciągle kupujemy samochody do policji. Jest monitoring, który nie działa, bo policja mówi, że nie ma nikogo do obsługi - stwierdził Baranowski.

- Z jednej strony mamy Plac Narutowicza, gdzie odbywają się uroczystości państwowe. Dalej mamy dworzec PKS. W środku, w centrum miasta stoi plac, że wstyd, jak ktoś przyjedzie - dodał radny.

Głos przeciwny argumentom L. Baranowskiego podniósł radny Grzegorz Gomoła, pracujący w przeszłości jako dyrektor szpitala powiatowego w Łukowie. W swoim wystąpieniu zwrócił on także uwagę, że przyznane podwyżki dla pracowników szkół i przedszkoli mogłyby być sfinansowane z podatku dochodowego osób i firm, które wybudują w przyszłości nieruchomości przy ul. Wereszczakówny w Łukowie.

- Mówienie, iż w szpitalu są stare karetki jest nieprawdą. Szpital w tym roku kupił 3 nowe karetki, posiada również 2 karetki 2-letnie i nowy samochód do transportu krwi i nie tylko. Zgadzam się, ze dofinansowanie ochrony zdrowia jest zasadne - podkreślił G. Gomoła.

Kolejną osobą, która zabrała głos w dyskusji był radny Zygmunt Celiński. Po nim ponownie odezwał się Artur Gałach.

- Zgadzam się z burmistrzem, że zależy nam na profesjonalnie wykonanym Placu Narutowicza, ale uważam, że 30 tysięcy, które zabezpieczył Pan w budżecie na wykonanie dokumentacji to zdecydowanie za mało. Skąd weźmiemy dodatkowe pieniądze? - pytał Piotra Płudowskiego Z. Celiński.

- Wydatki jakie ponosimy na oświatę z roku na rok zdecydowanie rosną. W 2017 r. na oświatę wydaliśmy 41 mln zł. W tym roku jest to 46 milionów. Wydajemy na oświatę 40% budżetu. Jeżeli będzie to w takim tempie rosło, to zabraknie nam pieniędzy na inwestycje. Ma Pan nowe wizje, może warto wzorem powiatu pomyśleć o stworzeniu Zespołu Oświatowego - zauważył Artur Gałach.

Szef Komisji Finansów zwrócił też uwagę, że w 2015 roku projekt Placu Narutowicza był przedstawiony jako poprawny, a teraz wykazywane są jego niedociągnięcia. Zauważył, że podobne argumenty wysuwano też w przypadku budowy windy i instalacji elektrycznej w Szkole Podstawowej nr 5.

- Coś tutaj nie gra. Nie może być tak, że przychodzi nowy burmistrz i wszystko jest złe, co było za byłego burmistrza. Ktoś kogoś przekłamuje - powiedział radny Gałach.

- Dla mnie jest dziwne, że w ramach głębokiej modernizacji „Piątki” nie została zaprojektowana winda. Został natomiast zaprojektowany schodołaz. Gdy zainstalujemy tą windę, musimy zdać sobie sprawę, że nowy produkt wyrzucimy „do kosza”. Kto będzie korzystał ze schodołazu jeżeli ma windę? - odpowiedział Piotr Płudowski.

- Ktoś kogoś albo teraz oszukuje, albo do tej pory oszukiwał. Niech Pan odpowie sobie na pytanie, czy jest teraz przeze mnie oszukiwany, czy był oszukiwany do tej pory
- zwrócił się personalnie do Artura Gałacha burmistrz miasta.

Dyskusje na nieco luźniejsze tony narzucił natomiast Radny Mateusz Popławski.

- Jestem zaskoczony, że nagle potrafimy ze sobą dyskutować. Głosujmy więc nad budżetem - zaapelował.

Natomiast do zaproponowanej po raz kolejny przez radnych PiS inwestycji przy ul. Wereszczakówny powróciła Ewa Rybicka-Sicińska, nie ukrywając satysfakcji z rozwoju tej części miasta.

- W miejscu gdzie dziś kumkają żaby i latają komary, będzie coś ładnego, będą tam mieszkańcy Łukowa - stwierdziła.

- Chcę przypomnieć głosowanie nad studium i planem zagospodarowania przestrzennego. Wówczas była Pani przeciwko zmianom. W tym miejscu nie chodzi o budowę jedynie bloków, ale i sklepu wielkopowierzchniowego - odpowiedział radnej burmistrz.

- Nie jestem hamowniczym, nie jestem przeciwko budowaniu osiedli. Ale są priorytety. Nie wielkość podatków powinna być kryterium, że coś budujemy, a coś nie - dodał P. Płudowski.

- Faktycznie oboje byliśmy przeciwnikami budowy marketu w tym miejscu - odpowiedziała radna.

- Nasuwa się myśl, że uchwalając budżet stosujemy zasadę konsumpcyjności i dzielimy wszystko, co mamy. Nie patrzymy w przyszłość. Inwestycje przy ul. Wereszczakówny przyniosą w przyszłości zyski dla miasta. Wszystko inne jest potrzebne, ale myślmy przyszłościowo. Uważam, że trzeba pochylić się nad inwestycją przy ul. Wereszczakówny, by w przyszłości były wpływy do budżetu i było co dzielić - stwierdziła z kolei Urszula Chruściel.

O podsumowanie budżetu pokusił się też Przemysław Wereszczyński.

- Wywrócił Pan do góry nogami budżet byłego burmistrza. W pierwszym projekcie budżetu odrzucił Pan wiele pomysłów Przymierza dla Ziemi Łukowskiej. Wydawało nam się, że po pierwszych rozmowach będzie Pan nieugięty, ale wypracowaliśmy kompromis. Wierzę, że zrobi Pan audyt energetyczny w sali sportowej Zespołu Szkolno-Przedszkolnego. Obiecał Pan na akademii, że na hali będzie chłodniej. Traktuję to jako dobry znak - stwierdził radny.

Kolejny głos w dyskusji należał do Roberta Dołęgi, który zauważył, że przy omawianiu budżetu następca Dariusza Szustka nie powiedział nic o swoim poprzedniku. Zdaniem Dołęgi nieprawdą jest też stwierdzenie, jakoby były burmistrz nie zabezpieczył pieniędzy na rewitalizację zalewu Zimna Woda. Jednak jak powiedziała skarbnik miasta Barbara Leszczyńska, planowane w przyszłym roku za 1,17 mln zł wykonanie kanalizacji i ustalenie toalet nad zalewem, to odrębne zadanie realizowane z własnych środków miasta. Natomiast wpisana w autopoprawce inwestycja z otrzymanym niedawno dofinansowaniem z Regionalnego Programu Operacyjnego traktowana będzie jako zupełnie odrębna rzecz.

- Czy my mamy dwa zalewy Zimna Woda? Jasno przeczytałem, ze ponad 1 mln zł jest przewidziany na rewitalizację zdegradowanego obszaru miasta. Burmistrz natomiast wspomniał, że w budżecie jego poprzednik nie zapewnił nawet złotówki na zalew - odpowiedział Robert Dołęga.

- Na zadanie przewidziane w Wieloletniej Prognozie Finansowej w tegorocznym budżecie nie była przewidziana ani złotówka - powtórzył Piotr Płudowski.

Robert Dołęga powtórzył też wysuwany przez innych radnych temat Placu Narutowicza. Podobnie jak Leonard Baranowski bronił tej inwestycji.

- Plac Narutowicza to nie tylko teren położony w moim okręgu wyborczym, ale i w centrum miasta. Apeluję, abyśmy z niego nie rezygnowali. Pozwolenie na budowę mamy do czerwca przyszłego roku. Może poszukajmy pieniędzy z zewnątrz, aby rozpocząć chociaż część inwestycji - mówił Robert Dołęga.

- Koniec z dziadostwem. Nie będziemy zaczynać czegoś, co jest źle przygotowane, nie ma szansy na dobrą realizację i poprawne zakończenie. Mogę wymienić kilka źle realizowanych tegorocznych inwestycji. Grobla, ułożony chodnik nad zalewem oraz bulwar to coś nie do zaakceptowania. To przykłady inwestycji realizowanych pośpiesznie i byle jak. Dopóki ja będę burmistrzem, to byle jak realizowanych inwestycji nie będzie - odpowiedział burmistrz Piotr Płudowski.

O zalewie i zasługach byłego burmistrza mówił też Andrzej Skwarek, po którym głos ponownie zabrał R. Dołęga.

- 10 milionów złotych dofinansowania to znaczna kwota. Nie przypominam, abyśmy kiedykolwiek taką otrzymali. Tą pozyskiwaliśmy kilka lat i należy podziękować poprzednikowi - Dariuszowi Szustkowi - bo on mocno o nią zabiegał i wreszcie się to ziściło. Należy kontynuować ten kierunek. Mamy przedstawiciela w sejmiku i jego będziemy naciskać, żeby jakieś kwoty wpłynęły do miasta - powiedział były prezes PKS.

- W budżecie brakuje mi środków na budżet obywatelski. W świetle nowych przepisów prawa jesteśmy zbyt małym samorządem, więc nie jesteśmy zobligowani do jego tworzenia. Jednak już teraz apeluję, aby w swoim projekcie budżetu przewidział Pan środki na budżet obywatelski. Proszę też o realizację programu Mieszkanie+ - zwrócił się w kierunku burmistrza Robert Dołęga.

Ostatni głos w dyskusji zabrał Mariusz Chudek, który w kilku słowach podsumował proces kształtowania się dokumentu określającego finanse Łukowa na 2019 rok. Po słowach tych przystąpiono do głosowania 4 poprawek Artura Gałacha i całej uchwały budżetowej.

- Generalnie jest to budżet poprzedniego burmistrza. Nowy burmistrz - do czego miał prawo - zrobił korektę, która została skontrowała przez klub PiS-u. Nowy Burmistrz zrobił następną korektę przyjmując część wniosków i wypracowując kompromis. W moim odczuciu pomysły radnego Gałacha to dokopanie, takie na wszelki wypadek - powiedział Mariusz Chudek.

- Do tej pory przez wiele lat podczas sesji budżetowych Rada głosowała partyjnie. To nie było dobre. Zmienił się szef administracji i w miejsce dyktatu pojawił się kompromis i uzgadnianie. Nie bawmy się więc w przepychanki, bo nie tego społeczeństwo naszego miasta oczekuje
- dodał radny.

Gdy radni głosowali nad Budżetem Miasta na 2019 rok, w imiennym głosowaniu padł wynik 19 osób „za” uchwałą. Dwóch radnych: Leonard Baranowski i Arkadiusz Pogonowski wstrzymało się natomiast od głosu. Łuków ma więc określone pieniądze na funkcjonowanie w przyszłym roku.

 



Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.