Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Dziecko samo wyszło ze żłobka. Zarzuty dla opiekunek

wiadomosci ŁUKÓW Dwie opiekunki ze żłobka "Wesoła Nutka" mają zarzuty prokuratorskie. Przyznały się.

Łukasz Prusak

Opublikowano: 20 października 2020 14:00 | Aktualizacja: 20 października 2020 09:27

 

- Chodzi o zarzut z artykułu 160, paragraf 3 kodeksu karnego - nieumyślne narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia - wyjaśnia prokurator Katarzyna Matusiak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Informuje, że w toku postępowania obie panie opiekunki przyznały się do winy. Wyjaśniły, że mała Gabrysia wyszła sama poza teren żłobka przez ich nieuwagę. Policjanci prowadzący dochodzenie zabezpieczyli nagranie z monitoringu. Wynika z niego, że dziewczynka przebywała bez opieki trzy minuty. 

 

Sama na ulicy

O sprawie pisała jako pierwsza Wspólnota Łukowska. Przypomnijmy.  Ul. Prusa. To tu doszło w poniedziałek, 3 sierpnia, do sytuacji, która nie miała prawa się zdarzyć. 15-miesięczna wówczas Gabrysia bez opieki znalazła się na parkingu przed placówką. Według relacji matki - pani Sylwii - jej córka przemieściła się chodnikiem wzdłuż ul. Prusa obok ogrodzenia w kierunku drugiej furtki prowadzącej na plac zabaw. To  jakieś 60 kroków dorosłej osoby. 

 Wiadomo, że matka dziewczynki o zajściu dowiedziała się  następnego dnia z Facebooka.  Na messengerze otrzymała powiadomienie, że na zamkniętej grupie znalazł się opis incydentu. Jedna z uczestniczek fanpage`u "Mamy z Łukowa" opisała to, co widziała w poniedziałek ok. godz. 10. - Opis ubioru dziecka pasował do mojej Gabrysi - mówi pani Sylwia.

 

Poprosiła autorkę posta o kontakt. Okazuje się, że na widok spacerującego bez opieki dziecka zareagowały dwie przypadkowe kobiety. Pierwsza - autorka wpisu - przejeżdżając ulicą, zatrzymała auto i już miała reagować, kiedy zobaczyła, że uczyniła to druga kobieta. -  Wzięła Gabrysię na ręce i zaniosła do żłobka - mówi mama.

 

 Pani Sylwia w momencie, kiedy jej córka pozostawała na ulicy bez opieki, była w pracy. 

 

Feralny poniedziałek był pierwszym pełnym dniem pobytu Gabrysi w żłobku. Wcześniej mama i córka korzystały z tzw. adaptacji.  Przed incydentem dziewczynka spędziła w placówce  cztery godziny. W poniedziałek, 3 sierpnia, odbierając córeczkę z placówki, nie usłyszała od personelu o incydencie.

 

"Ja panią przepraszam"

 

We wtorek przed godz. 9 zadzwonił telefon. W słuchawce pani Sylwia usłyszała głos dyrektorki. Aneta Gajowa przepraszała mamę Gabrysi i chciała wyjaśnić całe zajście. Pani Sylwia nie zgodziła się na rozmowę przez telefon. Zaproponowała spotkanie.  Dyrektor raz jeszcze ją przeprosiła. Matka zdecydowała, że zabierze rzeczy córki i że Gabrysia nie będzie już pod opieką pań z "Wesołej Nutki". 

 

"Nieuwaga i zbieg okoliczności"

 

Aneta Gajowa, właścicielka żłobka, prowadzi placówkę od sześciu lat. Mówi, że do podobnego incydentu doszło po raz pierwszy. - Jest nam ogromnie przykro  - przyznaje w rozmowie ze "Wspólnotą". 

 

Nie potrafi jednak powiedzieć, jak to możliwe, że dziecko zalazło się samo na ulicy. 

 

- Nieuwaga opiekunek, zbieg okoliczności - mówi. 

 

Komentarze (12)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +0 / -0

    Ygmkb

    Gówno burza o nic

  • miesiąc temu | ocena +1 / -0

    ruski troll atak hybrydowy

    REEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

  • miesiąc temu | ocena +1 / -1

    do,matka

    Nadal nic nie rozumiesz. Jakby tam zarabiali 5tys to chętnych byłoby dużo i można byłoby wybrać najbardziej odpowiednie osoby . Kolejna sprawa dyrektorka w takiej sytuacji nie ponosi odpowiedzialności i może na wszystkim oszczędzać bo i tak pracownik za to beknie . Zdziwiłbym się gdzie pracujesz? Możesz pracować i w kancelari prezydenta czy w sądzie najwyższym stanowisko nie świadczy o mądrości czy wykształceniu

  • miesiąc temu | ocena +0 / -0

    Bałwany

    A bałwany z redakcji usuwają komentarze no i nastała cenzura w łukowskim szmatlawcu

  • miesiąc temu | ocena +5 / -0

    Perła Miodowa

    Prawda jest taka, że pracodawca szuka wszędzie oszczędności. Spójrzcie na inne placówki - nawet w Łukowie - jest większa ilość opiekunek na grupę, sale są wyposażone w przeróżne zabawki - aby jakoś te dzieci zaciekawić, prowadzić normalne zajęcia, edukować te dzieci.. W tym żłobku dodając, że mamy pandemię - nie ma prawie nic. Ci ludzie pracują tam kilka lat, jeśli "nie sprawdzały by się" lub praca "nie odpowiadałaby" nikt tam nie siedział by za 2000zł.. Lecz nie ma co tu obwiniać pracowników - owszem, było niedopatrzenie, ale jeśli pracodawca zapewnił bezpieczne warunki - nic by się nie stało.

  • miesiąc temu | ocena +3 / -0

    Matka do Do. Matka

    Pracuję . I zdziwiłbyś(abyś) się gdzie. Jestem odpowialna za życie innych ludzi. Ale nie o tym. Piszę tylko że taka sytuacja równie dobrze mogła zdarzyć się gdyby te panie zarabiały nawet 5000. Napisałam tylko że współczuję obu stronom i nigdy nie chciałabym znaleźć się w takiej sytuacji na miejscu rodziców i Pan. Czytaj człowieku ze zrozumieniem a nie tylko o pieniądzach gadasz. Bez komentarza.

  • miesiąc temu | ocena +0 / -3

    Do. Matka

    Ty wogóle gdzieś w życiu pracowałaś? Bo albo nie albo nie rozumiesz świata. Dobry pracownik się ceni i nie będzie siedział w przedszkolu długo za 2tys. Nie każda kobieta sprawdzi się w pracy w przedszkolu. Trzeba mieć predyspozycje zdolności i być mądrym bo musisz dzieci czym zająć. Potrafić poprowadzić jakieś zajęcie żeby dzieci zainteresować, żeby dziecko lubiło iść do przedszkola. Tacy ludzie się cenią i nie będą pracować za małe pieniądze. Każdy pracodawca dzisiaj wie że o dobrego pracownika ciężko .

  • miesiąc temu | ocena +9 / -1

    Matka

    A co tu mają zarobki do całej sytuacji. Dzieci są bardzo ruchliwe i ciche. Sama wiem że moje dziecko w domu stoi przy mnie w kuchni za sekundę odwracam głowę a jej już nie ma bawi się w pokoju albo odwrotnie bawi się a nagle odwracam się a ona stoi obok i nawet nie słychać kiedy to robi. Nie oceniam nikogo tylko współczuję rodzicom to co przeżyli i paniom z przedszkola bo przypuszczam że tak samo ciężko im i karę za to poniosą a na pewno tego nie chciały. Dobrze w całej tej sytuacji że nic dziecku się nie stało.

  • miesiąc temu | ocena +3 / -0

    Chris

    Do do kierowca. Mądrego i znającego realia aż miło poczytać.

  • miesiąc temu | ocena +2 / -4

    Do. Kierowca

    Widzę że głupi jesteś żeby zrozumieć wypowiedź Chrisa. Dobre opiekunki z wykształceniem pracują i szybko odchodzą widząc że nie ma perspektyw na podwyżki . Na ich miejsce są szukane na szybko aby ktoś był po jakichś kursach w Żaku. Ludzie sami w domu jednego czy dwóch dzieci nie potrafią wychować i małe dziecko 2 czy 3 lata rządzi rodzicami a takie rozpuszczone dzieci żeby ogarnąć i to w ilości 15 czy 20 to trzeba mieć do tego zdolność i wykształcenie gdzie są praktyki i przygotowanie do zawodu przez kilka lat a nie przez kurs w dwa tygodnie. Za 2 tys. długo w przedszkolu osoba wykształcona nie posiedzi.

  • miesiąc temu | ocena +4 / -2

    Kierowca

    Te nizej a ile wy chcecie zarabiac i za co ?czyli według twojego wyksztalconego myslenia te opiekunki pomyslaly sobie tak ,,wyszla mala na droge jak by mi placili 5 tys.to bym poszla za nia a za 2 tys to nie chce mi sie ,,a po drugie to te opiekunki takie niby wykształcone a nie zorietowaly sie przed podieciem pracy ile mozna zarobic w takiej pracy ?wezcie sie za robote i nie gwiazdozyc mi tu.

  • miesiąc temu | ocena +7 / -7

    Chris

    Nie oceniam sytuacji, ale tak się zastanawiam do czego to doszło, że w tym kraju osobom wykształconym, które mają tak odpowiedzialna pracę, płaci się podobne pieniądze co opiekunowi szatni, dozorcy (oczywiście nie obrażam tych zawodów). Powinno się zwiększyć kwotę wolną od podatku. Odpowiedzcie sobie Państwo ledwo dwa tysiace tyle dostaje nauczyciel na reke...